Grupa: Użytkownik
Posty: 20 #453420 Od: 2010-2-15
| Zdrada wg faceta Niezależnie od tego, w jakim rodzaju związku się jest, czy w tym „lekkomyślnym” czy też „głębokim”, zdarza się sytuacja, w której dochodzi do złamania małżeńskiej przysięgi wierności. Dotychczas powszechnie panujący pogląd mówił, że zdradzają głównie mężczyźni, tymczasem ostatnio prowadzone badania pokazują dobitnie, że panie powoli wyrównują proporcje, jeśli chodzi o niewierność w związkach. Czy to na zasadzie zemsty „ja wam pokażę!”, czy też coraz szumniej propagowanego równouprawnienia – nie mnie oceniać, fakty jednakże mówią same za siebie. Ale, ale... czym tak naprawdę jest owa „zdrada”?. Większość krzyknie zapewne: „pójście do łóżka z innym facetem / z inną kobietą!”. Czy jednak na pewno tylko to? Delikatnie przypomnę, że na przykład według doktryny kościoła katolickiego zdradą małżeńską jest sama myśl o tym, że można by „przespać się” z kimś innym niż małżonek. Lekko trącące paranoją, gdyż umysł ludzki jest przekorny i lubi sobie wyobrażać „owoc zakazany”, a na widok atrakcyjnej kobiety czy przystojnego mężczyzny choćby i bezwiednie iskierka myśli o tym, jak by to z nim / z nią było, pojawić się może. I oczywiście już samo to zakrawa na zdradę, z której musimy się „wy-spo-wia-dać!”, bo to grzech i kropka! Odłóżmy jednak na bok skrajne przypadki, a przyjrzyjmy się jeszcze innemu przypadkowi... Facet, póki jest singlem, może wszystko... Wolno mu mieć przyjaciół, kolegów, koleżanki, przyjaciółki. Może się z nimi spotykać, imprezować, spędzać wolny czas... Nikt mu nie wymawia, że kumpli klepie po plecach, zaśmiewa się ze świńskich dowcipów, koleżanki zaś całuje w policzek na powitanie, w chwilach dobrej zabawy obejmuje, cieszy się ze wspólnego towarzystwa... Nikt w tym nie widzi nic złego, prawda? Potem zaś pojawia się obrączka na palcu i co się dzieje? Ano... „Co ty tak Mariusza klepiesz, pedzio jesteś, czy co?”, „Mógłbyś chociaż udawać, że cię ten dowcip gorszy, przecież jest obleśny!”, „Chciałeś ją pocałować w policzek? Świnia!” - plus cała lista innych tego typu odzywek.
I ja w tym momencie pytam: a dlaczego małżeństwo ma blokować takie zachowania? Nie uchodzi? W takim razie domagam się wyjaśnień, dlaczego kobiecie wolno, a mężczyźnie nie? Kobieta wszak, będąc mężatką, może przywitać się wylewnie z przyjaciółką, obściskując się, obcałowując, chichocząc przy tym niemiłosiernie i nikt jej – pardon my french! - „lesbijką” nie nazwie. Tak samo niczym złym nie są pocałunki powitalne w policzek dla znajomych panów, a nawet objęcie ich wpół przy dobrej zabawie. Dlaczego więc kobieta może, a facet nie? I dlaczego takie traktowanie koleżanki jest już poczytywane za zdradę małżeńską? Przecież w każdym zdrowym, rozsądnym, opartym na miłości, partnerstwie, zrozumieniu i zaufaniu związku wiadomo, że czym innym jest miłość i wierność „drugiej połówce”, a czym innym drobny gest skierowany w stronę osoby, którą darzymy przyjaźnią. Tego drugiego jednak – według pań - nie wolno!
Wynika to właśnie z panującego nadal przeświadczenia, że to faceci częściej zdradzają. I choć teza ta powoli staje się coraz bardziej nieprawdziwą, nadal panie nie widzą nic złego w przyjaźnieniu się z mężczyznami, za to piętnują, z uporem godnym lepszej sprawy, przyjaźń swoich partnerów z kobietami, ponieważ „i tak skończy się to w łóżku!”.
Ale miało być o zdradzie w kontekście mężczyzny. Dlaczego zdradzają? Co sprawia, że decydują się na skok w bok i kogo lub co za to obwiniać? W pierwszej kolejności, idąc po myśli większości kobiet, obwińmy o to sam charakter faceta. Zdarza się bowiem, że jest to typowy bawidamek, hulajdusza i podrywacz, dla którego każda kobieta to kolejna zdobycz. Nierzadko zakochana dziewczyna ma nadzieję, że po ślubie „zmieni go na lepsze”, łudząc się, że to jej właśnie się uda. Niestety, wysiłki spełzają na niczym, a facet skacze od jednego łóżka do drugiego. Są też teorie – tu przyznaję krytycznie, że zapewne wysnute przez samych mężczyzn – iż facet z natury nie jest zdolny do monogamii i mnogość partnerek (niezależnie od przebywania w stałym związku) jest po prostu u niego uwarunkowana genetycznie. Stąd tyle głosów, że należy im to wybaczać, bo „natury nie da się oszukać”. Ocenę zasadności tej teorii odłóżmy na bok, gdyż tak naprawdę wszystko zależy od jednostki.
Przejdźmy jednak do innych powodów zdrady. Głównie tych, gdy zdarza się to mężczyźnie, którego nigdy by się o to nie podejrzewało. Przykładny mąż, ojciec, na dobrym stanowisku, kochający swoją rodzinę, wzór do naśladowania. Tak przynajmniej mówią. I nagle jak grom z jasnego nieba spada wiadomość! Doniosła o tym życzliwa sąsiadka, czy zawistna koleżanka, że widziała, że podejrzewa, że to, że tamto. Tajemnica wyszła na jaw i pojawia się pytanie „dlaczego?”. W zależności od sytuacji powodów mogą być tysiące. Skupmy się jedynie na kilku, choć ostrzegam, mogą się one nie spodobać!
Bywa, że jednorazowy „wyskok” w inna stronę powodowany jest ciekawością, jak można inaczej i taki „numerek” zazwyczaj ma swój finisz w agencji towarzyskiej. Mężczyzna chce po prostu spróbować „czegoś innego”, czasami wręcz całkowicie odmiennego od tego, co zna z domowej sypialni. Nierzadko wstydzi się o chęci na „coś innego” powiedzieć żonie w obawie przed niezrozumieniem, wyśmianiem, oburzeniem itd. Stąd – uciuła kwotę i dzwoni pod wygrzebany z wizytówki otrzymanej od kolegi numer.
Innym powodem jest „urok chwili”. Zazwyczaj połączenie rozmaitych okoliczności: wyjazd służbowy, impreza integracyjna, pod wpływem alkoholu i w środowisku odmiennym od domowych pieleszy może się okazać, że koleżanka, która na co dzień tylko się uśmiecha ładnie, przechodząc obok, nagle nabierze odwagi, ochoty na coś więcej, a facet, w dodatku zaprawiony alkoholem, wolę słabą niczym niemowlak ma, no i ląduje się byle gdzie, byle jak, byle z nią... Zdarza się i tak... Najgorzej jednak jest, gdy powodem zdrady jest nie kto inny a... żona! I to zazwyczaj z gatunku tych, które na wieść o zdradzie głośno zadają sobie pytanie: „dlaczego, przecież niczego mu nie brakowało, wraca do domu, jest sprzątnięte, obiad pod nos dostaje, dzieci go kochają, przecież wszytko jest w porządku?!”. Najwyraźniej nie... I tutaj wracamy do wspomnianych wcześniej sposobów zawierania związków. I tego, co partnerzy wiedzą o sobie, na jakiej stopie komunikacyjnej żyją, jak duże zaufanie, miłość i zrozumienie w nim panuje. Najczęstszą bowiem przyczyną zdrady w małżeństwie jest po prostu monotonia, marazm i powolna degradacja związku. Codzienność niestety niesie ze sobą masę obowiązków. Gdy kobieta zmuszona jest pracować, zajmować się domem, dziećmi, posprzątać, zrobić zakupy, ugotować obiad, zrobić setkę innych rzeczy, nie ma ochoty na atrakcyjne strojenie się, a wieczorami nierzadko jest tak zmęczona, że seks jest ostatnią rzeczą, o jakiej pomyśli. I zaczynają się stwierdzenia typu: „nie dzisiaj, daj spokój, głowa mnie boli, zmęczona jestem”. Każdy zna tę litanię od jednej bądź drugiej strony. I od razu zaznaczę – nie zamierzam ani piętnować takiego podejścia, ani udowadniać że je rozumiem oraz doceniam jego sprawiedliwość, bo mówimy tu teraz o samych powodach zdrady. Owszem, kobieta ma pełne prawo do takiego zachowania, jeśli wszystko jest na jej głowie, ale w mężczyźnie powoli gromadzi się frustracja. Znowu nie, znowu głowa, znowu zmęczenie – dzień po dniu narasta rozżalenie... a potem kobieta łaskawie wreszcie się zgadza i co? On ma wyłącznie „odbębnić swoje”, ona grzecznie poczeka, aż skończy i każde z nich wróci do swoich spraw. Energia seksualna rozładowana – czego więc on chce więcej?
Męskim okiem: Zwiazek i zdrada
A okazuje się, że chce... I najczęściej idzie tam, gdzie to dostaje. Mianowicie – zainteresowanie, uśmiech, inwencję, ochotę, pomysłowość. Kochanka zazwyczaj nie leży bowiem jak kłoda i pewne jest, że na spotkaniu nie powie, że ją głowa boli. Stąd facet gna jak ćma do ognia tam, gdzie dostanie seks podany w atrakcyjnej formie. Bez miny cięrpiętnicy, lekceważenia i udawanego orgazmu... Nawet jeśli niektórzy mają z nich później poczucie winy, to i tak chodzą dalej i dalej... I tak, wiem, że argumentując w ten sposób narazić się można wszelkim przykładnym żonom, ale – przypominam – nie prezentuję tutaj własnych poglądów, więc proszę na mnie psów nie wieszać, analizuję tylko zgromadzone fakty, na podstawie lektury rozmaitych wypowiedzi na forach |