Grupa: Użytkownik
Posty: 20 #453421 Od: 2010-2-15
| Zapobiegać czy leczyć?
Nie jest łatwo wybaczyć zdradę małżeńską. Niektórzy twierdzą nawet, że jest to niemożliwe. To akurat nieprawda – wszystko zależy od poziomu komunikacji w związku i zrozumienia partnerów. Są takie pary, których miłość i wzajemne przywiązanie rozkwitły dopiero po akcie zdrady. Tylko dzięki wzajemnej, szczerej rozmowie, wyjaśnieniu nieporozumień i dojściu do wniosku, że winy mogą być darowane, a wspólne życie raz jeszcze można zacząć od nowa. Tak naprawdę ciężko jest wytrwać w związku, którego stabilność została naruszona i w którym zasiane zostało ziarno zwątpienia w wierność małżonka. Zawsze przecież istnieje ryzyko, że zrobi to po raz kolejny. Niezależnie od tego jednak, czy chcemy zapomnieć o zdradzie, czy też jej zapobiec, istnieją pewne uniwersalne kwestie, których należy przestrzegać. Chodzi tu o wszystkie działania, które miast rozdzielać partnerów, powinny ich zbliżać do siebie, cementować związek i dawać szansę na szczęśliwe kroczenie wspólna ścieżką. Tak, tak, są to banały, powtarzane w setkach poradników, na myśl o których robi się większości niedobrze. „Znam to na pamięć, wiem o tym”, ale - jak mawiał jeden mój znajomy: „ja to wszystko wiem! Jedyne czego nie wiem, to czemu ja tego nie robię?” I tu leży pies pogrzebany! Niby wszyscy wiemy, co powinniśmy robić, by wspólne szczęśliwe pożycie stało się faktem, a nie jedynie wyidealizowaną teorią na stronach książki. Zapytani na ulicy wyrecytujemy receptę na szczęście rodzinne, nie zająknąwszy się ani razu, jednak, sfrustrowani codziennością, ani myślimy wprowadzać tego w nasze życie.
Trudno jest bowiem, w szarej rzeczywistości, wykrzesać w sobie entuzjazm, radość, zadbać o partnera z uśmiechem na twarzy. Zmęczenie dogania nas każdego dnia, wykończeni setkami obowiązków, stresem w domu, w pracy, jedyne, o czym myślimy, to własny „święty spokój”. Ale... czyż tego „świętego spokoju” nie może nam ofiarować właśnie małżonek? Przecież najlepszym sposobem na rozładowanie stresu jest szczera, spokojna rozmowa, możliwość wylania z siebie żalu i frustracji. Czemu więc, w dzisiejszych związkach, tak bardzo brakuje zwykłej rozmowy między dwojgiem ludzi? Pierwsza i podstawowa rada dla każdego związku: rozmowy oparte na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu. Rozmawiajmy o tym, co nas boli, rani, co cieszy, uspokaja, daje radość. Nie skupiajmy się jednak wyłącznie na narzekaniu, ale rozmawiajmy też o radosnych sprawach. O marzeniach, planach, fantazjach... Rozmowy przenieśmy też do sypialni. Nie „odbębniając” mechanicznego stosunku, porozmawiajmy szczerze o naszych pragnieniach, oczekiwaniach, uczmy się siebie nawzajem, ile par – tyle różnych oczekiwań i sposobów zaspokajania partnera, zapisano już setki stron z pomysłami na urozmaicenie sypialnianych igraszek, warto z nich skorzystać. Najlepszy sposób na szczęśliwy związek: obudzić się z marazmu! Pokonać codzienność i rutynę. Zaufać partnerowi, być szczerym. Uświadomić sobie, że przecież to właśnie z nim idzie się przez życie i w większości przypadków tak już będzie do końca! Po co więc na własne życzenie komplikować sobie (po)życie? Otwórzmy się na tę drugą, najbliższą nam przecież osobę, wspólnie rozmawiajmy o pragnieniach, rozczarowaniach, osiągnięciach, oczekiwaniach. To nie jest łatwe, owszem. Trzeba się przełamać, przekonać samego siebie. W dzisiejszych czasach komunikacja jest coraz trudniejsza, tłamsi ją wieczna pogoń z pieniądzem czy lepszym życiem. „Daj spokój, ja mam na głowie pilne zlecenie, muszę skończyć na jutro, inaczej nie będzie na chleb i robotę stracę” - coraz częstsza wymówka dla zwykłego bycia razem z rodziną. Wymówka – nie usprawiedliwienie, warto to sobie uświadomić.
Bądźmy więc dla siebie... Szczerzy, otwarci, ufni, kochający, dbający i wrażliwy. Dla siebie, nie obok siebie. Ścieżka przez życie to wspólna droga, a nie dwa pasy przeciwległego ruchu na autostradzie. Warto o tym pamiętać... |